Fotograf ze mnie żaden, bo dopiero od kilku dni mam aparat, więc proszę o wyrozumiałość. Co do zestawu jaki posiadam to jest to:
1. aparat CANON EOS DIGITAL REBEL aka 300 D (6 MPix) + obiektyw CANON EF-S 18-55 mm f/3.5-5.6 (standardowy) + bateria do aparatu CANON BP-511 1100mAh (Li-ion),
2. obiektyw CANON EF 100-300 f/4.5-5.6 USM (tele),
3. obiektyw CANON EF 50mm f/1.8 II (do portretow),
4. dodatkowa bateria CANON BP-511A 1390mAh (Li-ion),
5. ładowarka do baterii CANON,
6. czytnik do kart pamięci CF, XD, SM, SD, MS,
7. wężyk spustowy CANON RS60-E3,
8. kabel video (aparat-tv),
9. kabel USB (aparat-pc),
10. futerał na aparat SAMSONITE,
11. karta pamięci 1 GB Hitachi Microdrive,
12. oprogramowanie: CANON eos digital solution disk ver 6.1 oraz Adobe Photoshop Elements 2.0,
13. statyw star 9,
14. Multimedialna Szkoła Fotografowania National Geographic,
15. instrukcja obsługi.
Poniżej kilka fotek, które napstrykałem w mojej okolicy, używałem przy nich standardowego obiektywu. Dodatkowo pobawiłem się trochę Gimpem, bo po skalowaniu zdjęć z rozdzielczośći 3072x2048 do 1200x800, zdjęcia straciły trochę na jakości i na zdjęciach łąk uchwyciłem niechciane przewody wysokiego napięcia, więc musiałem się ich pozbyć.
W poniedziałek 10 września 1945, farmer Lloyd Olsen z miasta Fruita w stanie Kolorado miał przyjmować teściową na kolacji. Żona wysłała go do kurnika, żeby zabił kurczaka. Olsen wybrał pięcioipółmiesięcznego Mike'a. Ponieważ dość wysoko przymierzył topór, większość pnia mózgu została w górnej, nie obciętej części kręgosłupa, ocalało także jedno ucho. Kurczak Mike stracił możliwość widzenia i kwokania, jednak nadal mógł słyszeć i regulować podstawowe funkcje życiowe.
Pomimo utraty dużej części tak ważnego organu, kurczak nadal wykazywał chęć do życia. Usiłował nawet nastroszyć się i zapiać, choć bez głowy nie było to możliwe. Gdy ptak przez dłuższy czas pozostawał przy życiu, Olsen zdecydował zatroszczyć się o Mike'a - karmił go drobnym ziarnem i płynami przez zakraplacz. Kurczak dość dobrze utrzymywał równowagę, chodził dość pewnie i spał na grzędzie. Codziennie o świcie usiłował zapiać, co brzmiało jak bulgotanie. Mike dość często jednak dusił się swoim śluzem, który rodzina Olsena usuwała za pomocą strzykawki.
Brak głowy nie zahamował także wzrostu Mike'a, który w momencie ścięcia ważył 1,1 kg, a przytył do 3,6 kg, zanim umarł.
Sam nie wiem czy wierzę w nie, czy nie, ale coś w nich jest i często je czytam, zdarza mi się to głównie na uczelni podczas porannego przeglądania Metra. Gdzieś kiedyś przypadkowo natrafiłem na stronę z horoskopami i muszę przyznać, że w około 90% zgadzają się one z moimi odczuciami na temat innych osób jak i samego siebie. Poniżej mój horoskop:
7 kwietnia
Zawsze pełen jest nadziei i entuzjazmu, które go nie opuszczają, gdziekolwiek by się nie udał.
Ma szczęśliwe usposobienie - zapomina bowiem o swych niepowodzeniach i porażkach, co mu pomaga do zachowania równowagi w życiu. Z łatwością wytrzymuje niepokoje i przejścia, jakie powaliłyby każdego innego człowieka.
Jest optymistą - pesymizm mu zazwyczaj nie dokucza.
Swe przedsięwzięcia przeprowadza z taką pewnością siebie i ufnością w swe siły, że w końcu wszelka krytyka milknie - a ostatecznie powodzenie uwieńczy jego poczynania.
Usposobienie jego jest dość przyjazne i miłe. Ponieważ życzliwie odnosi się do wszystkich - jest lubiany powszechnie. Jego charakter jest spokojny, pełen godności, całkowicie uświadomiony; dąży najczęściej do celów znacznych i wysokich.
Nieraz okazuje też duże zainteresowanie nauką - a przede wszystkim lubi eksperymentowanie wszelkiego rodzaju.
Wewnętrznie pożąda zgody i spokoju. Powodzenie swe w życiu nieraz osiąga dzięki poparciu kobiet.
Jest to człowiek otwarty, możny, beztroski, nieustraszony - a jego energia życiowa nie słabnie w starości.
Gdy inni ludzie przekroczyli już Rubikon życia i tęsknią do spokoju - on jeszcze tworzy nowe rzeczy, zagłębia się w różnych koncepcjach, nowych poczynaniach, przedsiębiorstwach i pełen impulsywności, ufny we własną potęgę twórczą - organizuje i tworzy nowe możliwości życiowe.
Co mu grozi. Że zostanie zraniony lub też narażony na większe niebezpieczeństwo w pojedynku lub na wojnie. Niechaj przeto unika zwad.
Kurde próbowałem i mi tak nie wychodzi ;/
<< Poprzednie wpisy | Następne wpisy >>